czwartek, 30 marca 2017

wróciłam.

Lubię selfie. Lubię robić selfie i lubię ludzi, którzy je robią. Nie wstydzę się tego. Lubię fotografować. Różnie mi to wychodzi, ale to lubię. Lubię dokumentować swoje życie. Lubię media społecznościowe. Poznałam tam mnóstwo wspaniałych, inspirujących, niesamowicie utalentowanych ludzi. Poznałam ich nawet więcej tam niż w życiu 'realnym'. Lubię gotować. Różnie mi to wychodzi, ale to lubię. Kuchnia polska trochę mnie mierzi (ale: pierogi, kopytka, gołąbki i bigos mojej mamy ubóstwiam, że o pasztecie nie wspomnę). Wolę rolować sushi, miksować ciecierzycę i dusić młody szpinak. Lubię eksperymenty w kuchni, a pojawienie się nowego członka rodziny zmieniło mnie nie na żarty i wieczorne przygotowywanie domowej granoli czy krojenie chipsów kukurydzianych jest dla mnie super relaksem. Lubię duże miasta. Lubię ich energię, chaos, gwar, kolory. Uwielbiam Berlin. Większość moich znajomych dziwi ten fakt, a ja Berlin po prostu kocham. I to bardziej jego wschodnią brzydko-piękną część. Lubię też wieś. Raczej polubiłam wieś, ponieważ chcę, aby mój półroczny synek popatrzył na krowę i powdychał inne powietrze niż to, które zapewnia nam pobliska huta. Lubię zdrową żywność. Nie chodzi o produkty light ani fit, chodzi o jajka od pewnej pani, której kury są szczęśliwe i zdrowe, o produkty, które zawierają w sobie 'jedzenie', a nie związki chemiczne, sztuczne barwniki i polepszacze smaku. Lubię rosół bez magi. Lubię książki, gdzie trzeba myśleć, gdzie nie podają rozwiązań. Lubię książki, które bawią, ale w mądry, inteligentny sposób. Lubię podróże. Lubię jechać zarówno do pobliskiego Myśliborza jak i do Toskanii czy planowanego na przyszły rok Tokio. Lubię sprzątać, choć ludzie słysząc to albo stukają się w czoło albo patrzą na mnie jak na istotę co najmniej niestabilną emocjonalnie. Lubię być sama (no dobra, sama w moim przypadku to sama plus berbeć w bujaczku przy mojej nodze). Bycie samemu jest niezwykle inspirujące. Wymyślam nowe dania, wpisy i zdjęcia, myślę o rzeczach, które chcę, o rzeczach, których już nie chcę, zmieniam wystrój mieszkania, planuję podróże, projekty, marzę...Czasem nie robię nic, czyli piję kawę, gapię się za okno, gapimy się z Miłkiem (wcześniej wspomnianym berbeciem) na siebie, macham sobie nogą siedząc na kanapie...Lubię być z ludźmi, ale tych jest niewiele. Lubię słuchać ludzi mądrych (od głupich staram się stronić). Lubię ludzi, od których się uczę, którzy wiedzą coś, czego ja nie wiem. Lubię kawiarnie. Lubię ich gwar, stukanie filiżankami, syczenie ekspresu (jestem poważnie uzależniona od kawy). Lubię obserwować ludzi w kawiarniach, co robią, jak wyglądają. Lubię ciepło. Lubię słońce i piękną pogodę, ale również ciepły koc w domu, zimą. Lubię być niemalowana, ale muszę mieć świeży manicure i hennę na brwiach. Lubię nosić okulary. Lubię biżuterię, ale ostatnio nie mogę jej znieść na sobie. Lubię perfumy, ale ostatnio nie mogę ich znieść na sobie. Lubię buty na szpilce, ale nie nosiłam ich prawie rok. Lubię jak ktoś żartuje, ale nie lubię żartownisiów-bawidamków. Lubię latać samolotem, ale zawsze się boję, że spadniemy. Lubię lotniska i mogę na nich siedzieć godzinami. Lubię moje życie, bo jest moje.
Nie lubię narzekania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz